Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wystawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wystawa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2015

Kapcie, gazety i obrazki, czyli o powstającej w Poznaniu galerii fotografii.

Drodzy czytelnicy. Drogie fotografki, fotografowie i fotograficy. Fani fotografii. Pamiętacie pewien rekwizyt, który prawie zawsze towarzyszył nam na upragnionych wycieczkach szkolnych? Pewien znak czasów i różnych zastosowań - od bicia rekordu najdłuższego ślizgu, po ilość przewróconych tabliczek z napisem "nie dotykać". Kapcie. Muzealne kapcie - symbol ówczesnego, bezpośredniego kontaktu z kulturą.



Przed wybuchem II wojny światowej, minister wojny Wielkiej Brytanii na spotkaniu z premierem Winstonem Churchillem: "Niemcy się zbroją, wojna jest nieunikniona, potrzebujemy więcej pieniędzy na zbrojenia". Churchill: "No dobrze, ale w takim razie musimy skądś przesunąć fundusze, jakieś propozycje?" Minister: "To może z kultury?" Churchill: "To czego w takim razie będziemy bronić?"

Czasy się zmieniły, choć nie zawsze mam takie wrażenie (Ukraina). Instytucje kultury się zmieniają. Środków ciągle brakuje, ale tak jest zawsze (choć tegoroczne dotacje z Ministerstwa Kultury trochę martwią - śladowa ilość pieniędzy na fotografię). Nie chodzi jednak o to, żeby narzekać. Powstaje w Polsce coraz więcej miejsc, które w atrakcyjny i przystępny sposób przekazują wiedzę o kulturze, sztuce oraz innych bardzo istotnych aspektach związanych z rozwojem naszego społeczeństwa.

Fotografia zmienia się równie szybko. Żyjemy w kulturze przepełnionej obrazami, w tym fotografiami. To życie szybkie, natychmiastowe, często bezkompromisowe. Fotografia reporterska, czy dokumentalna straciła swoje miejsce i wysoką pozycję w prasie. Nie ma na to czasu, pieniędzy i chęci. No bo po co, drodzy czytelnicy, gazeta ma wysyłać ślamazarnego dokumentalistę na dwa miesiące, na drugi koniec świata, skoro liczą się kliknięcia w sieci i informacja tu i teraz. Za przykład może posłużyć francuska gazeta Libération, która zdecydowała się na odważny krok i usunęła ze swojego papierowego wydania wszystkie fotografie (LINK)




Nie dyskredytował bym jednak gustu i wiedzy odbiorców. Wszak fotografia to bardzo popularne medium, którym ludzie chcą i lubią się zajmować/posługiwać. To nie jest ich wina, jakimi obrazami są "traktowani".

Na szczęście obserwujemy pewien fenomen, ruch, który zaprowadził wytrwałych ludzi opowiadających o świecie obrazem z małego czarnego pudełka do galerii, księgarni, festiwali. Powstaje wiele świetnych projektów, często wykonywanych za własne pieniądze, z własnego pomysłu i dzięki przełamywaniu własnych barier. Nadal opowiadamy o świecie. Fotografujemy, edytujemy, popadamy w mody na kwadraty, czy inne formaty, ale działamy. Sposoby prezentacji i ciężar finansowania tej pracy się jednak zmienił. Pokazujemy prace na wystawach, uczestniczymy w festiwalach, publikujemy książki.

Podstawowa funkcja fotografii dokumentalnej to opowiadanie o ludziach, świecie nas otaczającym. Mogą to być pięknie wystudiowane fotografie budynków w formacie 6x7, kolodionowe portrety, czy zrywkowe Polaroidy rzeczy, ale nadal opowiadamy o tym co ważne, bliskie człowiekowi. Nasza praca doceniana jest zazwyczaj po latach, taka jest kolej rzeczy i funkcja fotografii dokumentalnej. Nic szybko w tym fachu się nie dzieje.

W związku z powyższymi zmianami potrzebujemy nowych miejsc prezentacji fotografii. Miejsc, które za główny cel obierają edukację poprzez fotografię, nie na odwrót. Miejsc, których w Polsce, tym samym w Poznaniu brakuje. Ważne są, i owszem, teorie Sekuli, Barthes'a, czy Sontag oraz osobiste projekty "o fotografie",  ale potrzebujemy przestrzeni, gdzie dowiemy się bardziej o otaczającym nas świecie i o tym jak go opisywać naciskając spust migawki, niż o rozmyśleniach teoretycznych i konceptualnych wizjach. Potrzebujemy nauki interpretacji zdjęć, czytania ich. Wybierania z natłoku obrazu tych wartościowych, najważniejszych, które za kilka, czy kilkanaście lat pozwolą nam na pokazanie - taki był nasz świat, tu żyliśmy. Spójrzmy na pierwszą lepszą historię fotografii. Jakie zdjęcia tam trafiają? Czy tylko takie, które mają piękną formę, czy takie w których jest i forma i treść w pełnym wachlarzu wspaniałości?

Doszliśmy, ciemnymi zaułkami nowomowy do sedna tego wywodu. W Poznaniu powstaje, lub jak kto woli, rodzi się w "małych bólach" galeria fotografii. Może nie pierwsza, może nie najważniejsza, ale z podniesionym czołem prezentująca i opisująca zjawisko "pokazywania świata". Nowoczesna i otwarta na pewno!

Galeria, której TAK powiedziało już grubo ponad 4000 osób, za co serdecznie dziękujemy! LINK

Pokazuje to nam i innym, że takiego miejsca w Poznaniu brakuje.

Nasze działania opierają się na bliskim kontakcie społeczności lokalnej Poznania oraz turystów przybywających do naszego miasta ze sztuką fotografii w sposób otwarty, bezpośredni i bezpłatny poprzez:

- multimedialne wystawy najlepszych polskich i zagranicznych fotografów dokumentalnych

- spotkania autorskie z twórcami, wymianę doświadczeń

- warsztaty fotograficzne dla dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych

- przeglądy portfolio młodych twórców

- pokazy slajdów, filmów o fotografii i multimediów fotograficznych (fotokasty, prezentacje multimedialne, albumy interaktywne)

- akcje outdoorowe – wystawy plenerowe, pokazy zdjęć w miejscach publicznych

Biorąc pod uwagę, i czerpiąc z doświadczeń innych chcemy umocnić i rozwinąć naszą współpracę z kulturalnymi organizacjami międzynarodowymi w szczególności z naszymi parterami:

- Universität Hannover – katedra fotografii uniwersytetu w Hanowerze – Niemcy

- KAUNAS PHOTO - festiwal fotografii w Kownie – Litwa

- PhotoART Centrum Koszyce – Słowacja

- kuratorzy z Ukrainy, Czech, Rosji


Staramy się. Nie jest to rzecz łatwa, wymaga czasu, ale na początku udało nam się zdobyć skromne środki z kulturalnego budżetu miasta Poznania. Dobry start jest.

Znaleźliśmy lokal przy ulicy Głogowskiej:







Nie jest to ideał. Stan widoczny na zdjęciach. Przebieg spory. Handlarz nie płakał jak sprzedawał. Wymaga pracy i środków na przystosowanie. Metraż nie powala (70m2). Ale JEST. Ma klimat, ma też piękny korytarz i dziedziniec, na którym można zorganizować np. pokaz slajdów... Najważniejsza jest też masa ludzi, którzy oferują swoją pomoc i zaangażowanie. Historię też ma ciekawą - niegdyś mieściła się tu wypożyczalnia kaset video oraz klub. Wypożyczalnia nazywała się Erotica. Klub Extreme... Jesteśmy po spotkaniu z ZKZL (zarządcą lokalu). W marcu zaprosimy Was na pierwsze zwiedzanie.

Działamy, szukamy wsparcia dla idei z każdej możliwej strony.


Jedno jest pewne chcemy stworzyć miejsce, które można nazwać centrum fotografii. Miejsce do którego, drogi czytelniku, przyjdziesz z chęcią, bez strachu i stresu oceny. Miejsca, gdzie przy dobrej kawie i długiej rozmowie nauczymy się czegoś od siebie. Tytułowe kapcie nie będą Ci potrzebne.

niedziela, 21 września 2014

ZAPROSZENIA NA WYSTAWĘ PROJEKTU “POWRÓT”

Serdecznie zapraszam na wernisaż wystawy mojego nowego projektu “Powrót” 

„Powrót” to kilkanaście opowieści o ludziach, których łączy wspólny cel.
Czasem to powrót na właściwy tor życia, na drogę trzeźwości.
Czasem powrót do kraju po nieudanej, często bezdomnej emigracji.
Niekiedy to próba wrócenia do porzuconej rodziny, odszukania akceptacji społecznej.
Bywa stratą… resztek szacunku do siebie.
Powrót bywa wstydem, który prześladuje do końca życia.
Bywa ślepą, mroczną ulicą, na której gaśnie Twoje życie.
Fotografie zostały wykonane w Polsce, w miejscach, gdzie osoby wykluczone tworzą wspólnoty, w których dzięki ustalonym zasadom: zakaz spożywania alkoholu, zażywania narkotyków, wspólna praca na rzecz wspólnoty, reintegracja starają się powrócić do wymarzonego „normalnego życia” oraz w Holandii, gdzie Liderzy, niegdyś bezdomni, więźniowie, czy osoby nieuzależnione pracują z bezdomnymi Polakami.
Galeria Obserwacja, ul. Tarczyńska 3, Warszawa
Wernisaż w piątek 26 września o godz. 20:05, ekspozycja do 24 października 2014
Kurator wystawy: Mariusz Forecki

Serdecznie zapraszam! :)

środa, 14 maja 2014

Hu hu ha, cisza zła...


Cześć! 


Pewnie zastanawiacie się czemu tak tu ucichło... Mógłbym powiedzieć: sorry taki mamy klimat, byłaby to jednak niewątpliwie kolejna bzdura roku.  

Tak naprawdę powodów jest kilka. Jednym podstawowym jest słaba organizacja czasu, nazywana chronicznym jego brakiem. 

Ostatnio dość dużo się dzieje. Postaram się wszystko wyjaśnić i liczyć na Waszą odrobinkę zrozumienia ;) 

Po pierwsze razem z Mariuszem Foreckim i innymi uznanymi fotografami ruszyliśmy z platformą edukacyjną http://facetoface.edu.pl/ 


Pochłonęło to sporą ilość mojego czasu i zaangażowania, ale myślę, że było warto. Postawiliśmy na najlepszych wykładowców, niebanalną ofertę i atmosferę - na naszych warsztatach możecie czuć się jak w domu :) Na ten moment jest to wprawdzie działanie dość mocno charytatywne, ale może to i dobrze? Robimy to z pasji i z pasją - to się liczy! 

Dość dużo ostatnio dzieję się również w mojej fotografii. Wszystko zaczęło się od wyróżnienia w konkursie "Top 30 under 30" agencji Magnum Photos zakończonego wystawą w Birmingham. Na ten moment mogę również powiedzieć, że to moja nie pierwsza i chyba nie ostatnia przygoda z Magnum... :) 



Kolejną rzeczą było stypendium artystyczne Marszałka Województwa Wielkopolskiego na realizację nowe projektu opowiadającego o powrocie do życia ludzi wykluczonych - sporo fotografowania już za mną, sporo przede mną - trzymajcie kciuki:) 



W tym samym czasie dowiedziałem się, że razem ze ZPAF udało nam się dostać grant na realizację projektu fotograficznego o zmieniającej się tradycji w Wielkopolsce -  znów sporo zdjęć za mną i jeszcze więcej przede mną :) 


Kolejnym miłym akcentem jest wyróżnienie mojego zestawu "Wedding, czyli nowoczesne polskie wesele" na Grand Press Photo 2014. Zestaw zajął pierwsze miejsce w kategorii życie codzienne :) 


Robi się nudno :) Zakończę więc ten długi wywód ostatnim newsem. Trzymacie kciuki w Hanowerze!:)  Moje fotografie będę prezentowane na Lumix Festival For Young Photojournalism od 18 do 22 czerwca 2014. Dowiemy się wtedy kto zdobył Grand Prix festiwalu... :) 




Trochę zanudziłem, ale czułem silną potrzebę wyjaśnienia zbyt długiej ciszy blogowej. Popełniłem ostatnio jeden tekst o fotografii ulicznej dla marki Olympus i portalu Fotoblogia. Jeżeli macie ochotę go przeczytać, to zapraszam: FOTOGRAFIA ULICZNA W CZASACH PROPAGANDY. 





Postaram się w najbliższym czasie nadrobić trochę zaległości i na Co z tą fotografią? pojawią się nowe teksty.

Jeżeli macie ochotę zapraszam na mojego fotobloga: http://blog.adrianwykrota.com/

Trzymajcie się,
Adrian 

środa, 27 listopada 2013

8. Biennale Fotografii w Poznaniu. Relacja.


W Poznaniu od 15 listopada do 15 grudnia trwa  8. Biennale Fotografii. 

Głównym hasłem tegorocznej edycji jest Pasja Fotografii - o miłośnikach i miłośniczkach. 


W ramach Biennale zaprezentowane zostały trzy wystawy główne oraz dziewięć wystaw towarzyszących. Całkiem sporo! 

Wystawy główne:


  • PIROEROTOMACHIA


artyści: Meris Angioletti, Erik Berglin, Andrew Davidhazy, James George, Alexander Gutke, Ilana Halperin, Mamuka Japharidze, Rabih Mroué, Lisa Oppenheim, Alexander Porter, Rosangella Renno, Rajesh Kumar Singh, Konrad Smoleński, Jacek Staniszewski, Miroslav Tichý
kurator: Krzysztof Gutfrański
miejsce: Arsenał 


  • NA WŁASNY UŻYTEK


kurator: Karol Radziszewski
miejsce: Centrum Kultury Zamek w Poznaniu (Święty Marcin 80/82, Poznań)


  • STAN RZECZY


artyści: Dan Estabrook, Jesseca Ferguson, Alan Greene, Jarosław Klupś, Paweł Kula, Marek Noniewicz, France Scully Osterman, Mark Osterman
kuratorzy: Jarosław Klupś, Marek Noniewicz
miejsce: Centrum Kultury Zamek

Wystawa wyłoniona w konkursie kuratorskim:


  • INSTANT CURIOSITIES


artyści: Jakub Czyszczoń, Krzysztof Ćwiertniewski, Przemek Dzienis, Marek Gardulski, Michał Grochowiak, Marcin Giżycki, Rafał Kucharczyk, Krzysztof Kurłowicz, Janusz Leśniak, Piotr Markowski, Rafał Milach, Minilabiści (Joanna Miklaszewska, Marek Mielnicki, Radek Spassówka), Dawid Misiorny, Wacław Nowak, Igor Omulecki, Wojciech Puś, Karol Radziszewski, Zbigniew Tomaszczuk, Marta Zasępa
kurator: Witold Kanicki
miejsce: Arsenał


  • Wystawa laureata Grand Prix – PHOTO DIPLOMA AWARD 2011


Jakub Karwowski, RYSA

kuratorka: Bogna Błażewicz
miejsce: Centrum Kultury Zamek

Wystawy towarzyszące:


  • WIESŁAW RAKOWSKI ARCHIWUM ZOOLOGICZNE


kurator: Michał Sita
organizator: ZPAF – Okręg Wielkopolski
miejsce: Centrum Kultury Zamek


  • LOVE HOTEL


artyści: Mikołaj Długosz, Dorota  Kozieradzka, Magda Krajewska, Jerzy Lewczyński, Katarzyna Majak, Maciej Osika, Ewelina Piguła, Wojciech Prażmowski, Anna Senkara, Szymon Rogiński, Wojciech Wieteska, Alicja Żebrowska
miejsce: Galeria Ego


  • TO JEDNO


artyści: Saskia Edens, Yingmei Duan, Victoria Gray, Boris Nieslony, Amber Lee, Zierle & Carter
kuratorzy: Agnieszka Szablikowska, Łukasz Trusewicz
performans: Victoria Gray
miejsce: Galeria Raczej


  • 2M² MODY


artyści: Agnieszka Kulesza & Łukasz Pik, Łukasz Ziętek, Karol Grygoruk, Sebastian Cviq, Diana Lelonek & Mateusz Cyrankowski, Iza Grzybowska, Kuba Dąbrowski, Adam Pluciński, Weronika Ławniczak, Magda Ławniczak, Marcin Kempski, Agata Pospieszyńska
kurator: Paweł Żukowski
miejsce: Galeria Siłownia


  • POZNAŃ PHOTO DIPLOMA AWARD 2013


organizatorzy: Uniwersytet Artystyczny w Pozaniu oraz Fundacja UAP
miejsce: Galeria Słodownia w Starym Browarze


  • N13 / NIEOCZYWISTE 2013


Wystawa prac dyplomowych studentów Fotografii Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu
kuratorzy: Baranowski / Bugalski
organizator: Katedra Fotografii UAP
miejsce: Galeria Aula / Uniwersytet Artystyczny


  • WIELKOPOLSKA PRESS PHOTO 2013

wystawa pokonkursowa

miejsce: Galeria WBPiCAK


Słowem wstępu.

Swoją relację zacznę od spraw bardzo pozytywnych. Cieszy mnie fakt, że w Poznaniu coś się dzieje. Dzieje się w sensie fotograficznym. Dwanaście wystaw, ogromna liczba ludzi na wernisażach i ogólne, duże zainteresowanie Biennale. Dwunasto-wystawowy maraton fotograficzny, to coś co tygryski lubią najbardziej! Wiadomo, przy takiej liczbie osób i dużej ferajnie znajomych, z którymi chciałoby się zamienić choć jedno słowo, ciężko oglądać prace. Dlatego pewnie jeszcze wrócę na niektóre wystawy, ale o tym później. Mam wrażenie, że Biennale jest bardzo ważne dla Poznania, szczególnie jego części żyjącej fotografią. Dlatego, za istotny fakty uznaję jego bycie. Rzeczą bardzo pozytywną jest sytuacja w której wiele instytucji łączy swoje siły i organizuje Biennale. Wiadomo, zdarzają się małe niedociągnięcia i wpadki organizacyjne, ale można to uznać za szkopuł pomijalny przy tak dużej imprezie. Wierzę, że kolejna edycja będzie pod tym względem perfekcyjna ;)


Słowem rozwinięcia.


Na Biennale szukałem dokumentu. Jak łatwo się domyślić, ta dziedzina fotografii produkuje czerwone wypieki na mojej lekko pucułowatej twarzy :) Szukajcie, a znajdziecie! Pewnie z tego względu dwie wystawy utkwiły w mojej pamięci. Mógłbym również powiedzieć, że trzy, ale bezpieczniej będzie gdy stwierdzę, że dwie i pół. Dlaczego? Pierwszą z wystaw, która jest typowym, dodatkowo odkrytym po latach zbiorem prac dokumentalnych jest ARCHIWUM ZOOLOGICZNE Wiesława Rakowskiego.


Świetna wystawa! Jeszcze ciekawsza historia samego Rakowskiego, jak i odnalezienia oraz pokazania jego fotografii. Wiesław Rakowski (1903-1948) był paleontologiem, zoologiem, kustoszem Muzeum Przyrodniczego w Poznaniu, po II wojnie światowej dyrektorem poznańskiego zoo. W muzeum, gdzie pracował od 1924 roku, gromadził, preparował, opisywał, katalogował, konserwował i w końcu – fotografował – eksponaty pochodzące z wykopalisk, wypraw podróżników i z poznańskiego ogrodu zoologicznego. Zestaw międzywojennych zdjęć przyrodniczych eksponatów zyskał potencjał do opowiedzenia historii szerszej niż to, jak wygląda koń, kaczka czy tur. Dzisiaj najciekawsze wydaje się zastanowienie się, kto i dlaczego próbował wyjaśniać naturę zjawisk przyrodniczych, gromadząc dziesiątki wypchanych zwierząt. Jaka była relacja między badaczami przyrody a samą przyrodą, jakich narzędzi używali ci ludzie i jakie idee ich napędzały? Okazuje się, że całkiem przypadkowo zdjęcia Rakowskiego stały się unikatowym wizualnym zapisem czasów, pomysłów i bardzo charakterystycznego sposobu na wyjaśnianie świata natury.










Lekko tajemnicze i mroczne pomieszczenia CK ZAMEK zdecydowanie dodały charakteru tej wystawie.


Pięknie pokazane prace oraz ciekawe materiały dodatkowe (pomysłowo zrobione kalki z tekstami i zdjęciami) prowadzą nas przez intrygującą historię zawartą na fotografiach. Dodatkowym smaczkiem jest album z fotografiami Wiesława Rakowskiego, wydanego przez Instytut Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk przy współpracy z poznańskim ZPAF. Kurator wystawy Michał Sita, kolokwialnie mówiąc, odwalił kawał dobrej, badawczej roboty. Wystawa jest ciekawie ułożona i zaprezentowana. Wrócę zobaczyć ją jeszcze raz. Zdecydowanie czekam również na egzemplarz albumu i nie zawaham się podzielić się swoją opinią na jego temat. 

Kolejną wystawą odbywającą się w ramach Biennale jest pokonkursowy pokaz fotografii z tegorocznej edycji Wielkopolska Press Photo 2013. Na tej wystawie znajdziemy, jakby to powiedzieć, lekki miks, czy mieszankę fotografii prasowej, reportażu i fotografii dokumentalnej. Wernisaż miał miejsce później niż rozpoczęcie całego Biennale, ale również wzbudził duże zainteresowanie oglądających. 












W tym roku bank rozbił Marek Lapis zdobywając Grand Prix, nagrodę za zdjęcie pojedyncze w kategorii wydarzenia oraz przyroda i ekologia. Gratulacje! 

Fot. Grzegorz Dembiński, N/Z Marek Lapis

Wśród nagrodzonych prac znalazły się również nazwiska fotografów prezentowanych na blogu Andrzeja Dobosz i Michała Adamskiego oraz niejakiego Adriana Wykroty, który męczy Was od jakiegoś czasu swoimi nudnymi tekstami :) 


Fot. Grzegorz Dembiński, N/Z od lewej Andrzej Dobosz, Marek Lapis, Władysław Nielipiński, Michał Adamski, Adrian Wykrota, Marek Zakrzewski 

Co ciekawe, po rozmowie z jury, w tym roku mocniejsze zdjęcia wpłynęły na konkurs w kategorii zestawy. To lekkie zaskoczenie i rzecz bardzo pozytywna! Pokazuje dlaczego ten konkurs jest ważny. Fotografowie spotykają się, dyskutują, wymieniają opinie w swojej lokalnej, najbliższej przestrzeni. Skutkuje to tym, że pojawia się więcej zdjęć zaplanowanych, przemyślanych i lepiej sfotografowanych. Moim zdaniem to bardzo ważne, że ten konkurs istnieje, mobilizuje on do pracy i działania w lokalnym, fotograficznym środowisku. Poprzez kolejne edycje powstaje ciekawa baza, zapis fotograficzny wydarzeń mniej lub bardziej lokalnych, co po latach może okazać się pokaźnym archiwum opisujących minioną epokę. 

Moim zdaniem konkurs ma wielki potencjał. Gdzieś w głowie świta mi taka myśl o dużym sponsorze, lepszej wystawie, większym wsparciu medialnym. Byłoby pięknie :) 

Na początku tego lekko przydługiego wywodu stwierdziłem, że szczególnie zainteresowały mnie pod względem dokumentalnym dwie i pół wystawy. Dlaczego? 

Pod względem fotograficznym w pewien sposób urzekła mnie również wystawa RYSA Jakuba Karwowskiego. 


Dobre fotografie, strona formalna dopracowana. Może lekko przegadana, ale ciekawa historia. Po rozmowach ze współtowarzyszami na myśl rzuciło nam się porównanie - Christopher Anderson. Wtedy jednak nie przeczytałem jeszcze opisu. Odbierałem te fotografie jako prawdziwą, ciekawą opowieść o synu autora. Jednak opis fotografii zmienia odbiór i dlatego nie jestem w 100 % przekonany. Tzn. nie można chyba traktować tych fotografii jako zapis dokumentalny. Może trochę zapis nowo dokumentalny. Wydaję mi się, że część fotografii jest inscenizowana, dlatego zmienia się ich odbiór. Oczywiście to moje personalne odczucie. Reasumując - ciekawe zdjęcia, warto je obejrzeć i samemu wyrobić sobie zdanie na temat tej wystawy. 

Słowem zakończenia. 

8. Biennale Fotografii w moim odczuciu to impreza udana. Trochę jednak zastanawia mnie fakt motywu przewodniego, po wysłuchaniu mowy rozpoczynającej imprezę i po zobaczeniu wystaw. Pasja Fotografii - o miłośnikach i miłośniczkach. Twórcy Biennale powołują się na fakt zapomnienia i publicznej prezentacji fotografii amatorskiej. Mówią o dopuszczeniu amatorów do głosu, do prawdziwego i rzetelnego  obrazu współczesnej fotografii poprzez fotografię amatorską właśnie. Niestety nie do końca mogę się zgodzić. Obecnie jesteśmy bowiem świadkami, po pierwsze zalewu fotografii amatorskiej (era smartfonów i kultury obrazkowej), po drugie nie wiem czy taka fotografia została na Biennale dopuszczona do głosu. Może trochę takim przykładem jest wystawa fotografii natychmiastowej INSTANT CURIOSITIES oraz wystawa NA WŁASNY UŻYTEK traktująca o zbieractwie obrazków/fotografii. Niestety nie odnajduję idei głównej imprezy w wystawie PIROEROTOMACHIA, która jest dla mnie przykładem dzieła w którym fotografia wykorzysta jest przy okazji, niejako w służbie sztuki współczesnej. Szkoda, że zabrakło np. fotografii ulicznej wykonywanej często przez amatorów. Taka fotografia jest przykładem obcowania ze sztuką prawdziwych pasjonatów. Nie robi się tego zarobkowo, często nie zostaje taka fotografia dostrzeżona. Pięknie byłoby zobaczyć taką właśnie wystawę na Biennale, tym bardziej, że Polska streetem stoi.  

Zdecydowanie warto wybrać się na jeszcze otwarte wystawy i wyrobić sobie własną opinię na temat Biennale. Każdy powinien znaleźć coś ciekawego dla siebie. 



czwartek, 14 listopada 2013

"Arrivals and Departures" Jacoba Aue Sobola. Wystawa w Leica Gallery Warszawa.

Wystawa, która wisi w nowej Leica Gallery w Warszawie, to głośne wydarzenie kulturalne na którym musiałem się pojawić. Mowa o "Arrivals and Departures"  Jacoba Aue Sobola.


Jako, że nie lubię odwiedzać wystaw w ogromnym tłoku, a szacunkowe obliczenia mówią o tysiącach gości na wernisażu, wybrałem się "na Sobola" w późniejszym terminie. 


Co z tym Sobolem? 

Wszystkie małe dzieci wiedzą, że uważa się Jacoba Aue Sobola za członka ścisłej elity fotografów młodego pokolenia. Autor, fotograf agencji Magnum Photos, ma w swym dorobku  nagrody takie jak World Press Photo czy Leica European Publishers Award, szereg publikacji oraz wystawy na całym świecie.


Można zadać pytanie, na czym polega fenomen autora? Kontrastowe, wyraziste, czarno - białe fotografie. Portrety, drzewa, ludzie, śnieg, nagość, zwierzęta. Gdzie tu fenomen? Drodzy Państwo, a gdyby na te fotografie spojrzeć trochę inaczej, przejść przez ostrą i dyskusyjną (jedni uwielbiają, drudzy nienawidzą) stronę formalną i zastanowić się o czym są i jak JA odbieram te zdjęcia? 


Oglądając prace Jacoba czuję intymność, czasem niepokój, zaciekawienie, może niekiedy strach? Niektóre fotografie, mówię o portretach, poruszają mnie bardziej, a inne mniej. Wiem jedno. Fotograf, podkreślmy to, ŚWIADOMY FOTOGRAF tam był i opowiada  historię tych miejsc i ludzi, których spotkał na swojej drodze. 


To czuć na zdjęciach. Bohaterzy opowieści Sobola otwierają się przed nim. Stają nadzy, nie tylko w dosłownym tego słowa znaczeniu, przed obiektywem. Mam poczucie - to są prawdziwi ludzie i mogę ich poznać. Znając historię projektu "Arrivals and Departures", który opowiada o podróży kolejną transsyberyjską, muszę złożyć pokłony autorowi. Wszystko zaczęło się banalnie. Zlecenie od Leica, promocja nowego aparatu, dwóch edytorów i tłumacz. Z góry założony plan zrobienia formy multimedialnej (pokazania każdego wagonu i ludzi w nim podróżujących) legł w gruzach. W pociągu nie było praktycznie nikogo. Tutaj wyszło doświadczenie autora i przemyślana zmiana koncepcji projektu - wyjście do ludzi i kolejne powroty do miejsc opowieści. Nie skończyło się na zleceniu. Fotograf poszedł dalej pochłonięty tematem i odwalił "kawał dobrej roboty": dziennikarskiej, fotograficznej i psychologicznej. Tak, czasem mam wrażenie, że zdjęcia Sobola to taka trochę psychoterapia, zupełne obnażenie. Nie każdemu fotografowi się to udaje. Myślę, że strona formalna fotografii jest również przemyślana. To część osobowości autora. On właśnie tak to czuje, widzi, fotografuje i prezentuje. To jest JEGO. Z tego powodu próby naśladownictwa mogą skończyć się niepowodzeniem - to nie będzie ten sam ładunek emocjonalny. 


Słowem podsumowania. Świetna wystawa. Siedziała mi ona w głowie dość długo i przysporzyła może jeden siwy włos zanim wyrobiłem sobie o niej opinię.  Dobrze, że takie wydarzenia coraz częściej "trafiają" do Polski (świadczyć o tym może ogromna frekwencja na wernisażu). Przygotowanie ze strony galerii Leica bardzo dobre - ciekawy katalog z pracami autora i dobrze wydrukowane fotografie, które ciekawie rozplanowała kurator wystawy Joanna Kinowska. Nowa galeria jest przestrzenią przyjazną - chce się wpadać na kawę. Niestety na czerwoną kropkę mnie jeszcze nie stać ;) Leica w swoim sklepie ma ogromny wybór albumów i wygodne kanapy, także - sami wiecie...
Już 17 listopada (niedziela) o godz. 17:00 odbędzie się oprowadzanie kuratorskie podczas finisażu wystawy Jacoba Aue Sobola "Arrivals and Departures", które poprowadzi Joanna Kinowska. (LINK) 

Warto również dodać, że obecnie w galerii wisi kolejna niezwykle ważna i ciekawa wystawa "Nieodwracalne" Agnieszki i Maćka Nabrdalik. To trzeba zobaczyć! :)  (LINK)



Ciekawe linki: 



  • video z wernisażu: 





  • Joanna Kinowska opowiada o fotografii Jacoba Aue Sobola (Stacja Kultura/ Czwórka) - LINK

środa, 13 listopada 2013

Wiesław Rakowski. Archiwum Zoologiczne. Wystawa, którą warto zobaczyć!

Wystawa Wiesława Rakowskiego "Archiwum Zoologiczne", której kuratorem jest Michał Sita to wydarzenie obowiązkowe dla wszystkich fanów fotografii dokumentalnej.


Kiedy, gdzie, po co? 

wernisaż: 15 listopada 2013 r., g. 20.00
wystawa trwa do 15 grudnia 2013 r.
miejsce: CK Zamek w Poznaniu , III piętro  
wstęp wolny
oprowadzanie kuratorskie: 17 i 29 listopada, g. 18.00

Podczas wernisażu odbędzie się premierowa prezentacja albumu z fotografiami Wiesława Rakowskiego, wydanego przez Instytut Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk.


Historia zawarta na fotografiach to barwna, wręcz filmowa opowieść o zapomnianym muzeum przyrodniczym w Poznaniu.

Zdjęcia, które pochodzą z początku XX w. są dziełem naukowca, który gromadził materiał naukowy. Powstały jako zwyczajna dokumentacja badawcza. Po latach okazało się, że z pozoru mechaniczne fotografie tworzą niezwykle ciekawą opowieść o wielkich i światowych ludziach  tego okresu.



„Zbiór, który zachował się na szklanych negatywach w archiwum poznańskiego Muzeum Wiedzy o Środowisku, zawiera zdjęcia spreparowanych zwierząt, kości i czaszek, zdobyczy z podróży afrykańskich, anomalii w świecie zwierząt, kulisy pracy i portrety z lat 1924 -1939” – mówi kurator wystawy, fotograf i antropolog kultury Michał Sita, zarazem współpracownik Pro Fotografii. – „Dzisiaj najciekawsze wydaje się, jaka była relacja między badaczami przyrody a samą przyrodą, jakich narzędzi używali ci ludzie i jakie idee ich napędzały.” Te idee pchnęły do działań samego Sitę i Marię Szyszkiewicz-Golis, ekologa krajobrazu z Zakładu Biologii Środowiska ISRL PAN. Razem szli tropem zdjęć jak po nitce do kłębka. Tak powstał projekt nie tylko wystawy, ale i książki. Do wyjaśnienia idei i narzędzi zabrali się paleozoolodzy, zoolodzy i biolodzy. Monika Piotrowska, historyk sztuki i kurator wystaw fotograficznych Pro Fotografii, opisała niezwykłą historię poznańskiego Muzeum Przyrodniczego pod wiele mówiącym tytułem: „Mieliśmy skarb”.



Muszę przyznać, że zapowiada się świetnie. Oby więcej takich wydarzeń fotograficznych w Poznaniu! :) 

Zdecydowanie polecam... 

Wystawa jest częścią 8 Biennale Fotografii w Poznaniu. 
Program wystaw można zobaczyć tutaj: LINK

Do zobaczenia na wernisażu! 



Receive All Free Updates Via Facebook.