Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia fotografii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia fotografii. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2013

Współczesny rynek fotografii prasowej, dokumentalnej i reportażu w Polsce.

Tematem dzisiejszego wpisu jest współczesny rynek fotografii prasowej, dokumentalnej i reportażu w Polsce. Na początek trochę historii, na koniec trochę innowacji i współczesnych trendów :) 


Fot. NAC, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji

Lata dziewięćdziesiąte związane są z kształtowaniem się wolnego rynku, również tego medialnego. Możemy zaobserwować w tym czasie znaczny rozwój prasy ilustrowanej. Wiodące tytuły prasowe w tym czasie to: Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita, Życie Warszawy oraz tygodniki takie jak Polityka, Wprost, Przekrój, Newsweek. Wymienione tytuły w stopniu znacznym zaczęły posługiwać się medium fotografii do ilustracji swoich artykułów. Na początku zdjęcia w głównej mierze kupowane były w zagranicznych agencjach fotograficznych, natomiast w połowie lat dziewięćdziesiątych, ze względu na zapotrzebowanie, zaczął rozwijać się rynek komercyjnej fotografii prasowej w Polsce. Chłonny i rozwijający się rynek potrzebował nie tylko fotografów, lecz również agencji, które zarządzałyby archiwami fotograficznymi. Wiodącymi w tym czasie agencjami były m.in. Reporter, EK Pictures czy Forum. Powstały również mniej formalne i mniej komercyjne agencje takie jako Napo Images i Sputnik Photos

Szczyt zapotrzebowania na profesjonalne fotografie, który rozpoczął się w 1989r. zdaje się jednak chylić ku końcowi, czego przykłady obserwujemy od 2000r. 

„Kryzys ekonomiczny, zmierzch prasy papierowej i wzrost znaczenia mediów elektronicznych powodują zasadnicze zmiany w fotoreportażu. Bezsprzeczną cenzurą wydaje się koniec roku 2011, gdy niemal równocześnie zlikwidowano należący do Agory dział fotograficzny oraz związaną z „Rzeczpospolitą” prestiżową agencją Fotorzepa. Zwolnienie czołowych fotoreporterów, ale także fotografów pracujących w studio i spór dotyczący praw autorskich do ich dorobku przekreśla marzenie o nieograniczonym zroście znaczenia fotografii profesjonalnej„ Adam Mazur, Decydujący moment, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2012

Kolejną zmianą jaką można zaobserwować na rynku od lat dziewięćdziesiątych jest pojawienie się fotografów związanych ściśle z show biznesem, tak zwanych paparazzi.  Jest to przykład zmiany jaka dokonała się w ostatnim czasie w głównym nurcie kultury wizualnej. Adam Mazur mówi nawet o „zwrocie piktorialnym, który składa się na fenomen współczesnej kultury wizualnej.”

Fot. Adam Lach, Okładka Tygodnia Powszechnego, 2013 rok 

Miejscem publikacji poważnych i dobrych materiałów fotograficznych w głównej mierze pozostają nadal wiodące tytuły prasowe takie jak Gazeta Wyborcza (Duży Format), Rzeczpospolita, Dziennik oraz tygodniki ilustrowane: Polityka, Przekrój, Wprost, Tygodnik Powszechny. Możemy jednak zaobserwować migrację prasy ilustrowanej do internetu i znaczny udział taniej (dla wydawców) lub bezpłatnej fotografii amatorskiej, która często nie stoi na najwyższym poziomie. 

„Zagraża to dotychczasowej pozycji zawodowych fotografów, zmuszając co ambitniejszych z nich do szukania innych źródeł dochodów i nowych miejsc prezentacji własnych autorskich materiałów. Nieprzypadkowo młodzi fotoreporterzy i dokumentaliści coraz częściej udostępniają swoje zdjęcia w formie wystaw w galeriach sztuki i na festiwalach dokumentu, a także w formie prezentowanych w sieci fotokastów. W momencie gdy znaczna część fotografii niepublikowany w wysokonakładowych mediach dosłownie sięga bruku, fotoreporterzy znajdą swoje miejsce w galeriach sztuki.” Adam Mazur, Decydujący moment, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2012

Takie zjawisko nasila się znacznie w ostatnich czasie, jednakże można podsumować, że ostatnia dekada stoi mimo wszystko pod znakiem fotografii publikowanych na łamach prasy drukowanej. 
W ostatnich kilkunastu latach obserwujemy również znaczący wzrost zainteresowania konkursami fotograficznymi oraz ciągle powiększającą się frekwencję na pokonkursowych wystawach fotograficznych. Najbardziej prestiżowe konkursy fotografii prasowej w Polsce to:
Nieodbywającymi się już, ale znaczącymi konkursami były: 


Na znaczeniu zyskują również prasowe konkursy lokalne takie jak: 



Również popularne magazyny branżowe organizują swoje konkursy fotograficzne („National Geographic”, „Playboy”, „Viva”). Podsumowanie konkursów są zazwyczaj wystawy lokalne i objazdowe, czy coraz popularniejsze wydania albumowe. Zazwyczaj stanowią one ciekawy obraz i podsumowanie wydarzeń minionych lat w Polsce.
Kolejnym, i chyba najistotniejszym medium kształtującym obecny wizerunek fotografii i rynku fotograficznego jest internet. W ostatnich latach powstało kilkanaście portali branżowych związanych z fotografią np.: „Fotopolis”, „Świat Obrazu”, "Fotoblogia", czy związane z marką Nikon „Szeroki Kadr”. Portale prezentują nowości sprzętowe, jak również zajmują się fotografią jako sztuką. Możemy znaleźć tam wywiady z fotografami, prezentacje materiałów czy informacje o bieżących wydarzeniach kulturalnych. Istnieją również liczne fora internetowe związane z medium fotograficznym, często powiązane z marką sprzętu fotograficznego : Nikon, Canon, Pentax, Olympus. W ostatnich latach widać słabnącą pozycję forów na rzecz portali społecznościowych takich jak Facebook, Google +. Rozwija się się również dość mocno blogosfera około fotograficzna. Powstają liczne fotoblogi fotografów gdzie prezentują swoje prace, ale także blogi poświęcone fotografii takie jak: 


Ciekawym i wartościowym zjawiskiem, które powstało na przełomie ostatnich lat jest pojawienie się magazynów fotograficznych, które dostępne są w sieci. Prezentują one zazwyczaj wysoki poziom i stanowią ciekawą alternatywę dla mainstreamowej branżowej prasy drukowanej. Magazyny te zamieszczają materiały fotografów oraz opisy ich twórczości, wywiady, czy opis fotograficznych wydarzeń kulturalnych. Przybliżają niekiedy również historię medium fotograficznego. Do wiodących i stojących na najwyższym poziomie polskich internetowych magazynów fotograficznym możemy zaliczyć: 


Żeby zwiększyć zasięg czytelników magazyny te często są dwujęzyczne i prezentują treści w języku polskim i angielskim.

Niezwykle ciekawym zjawiskiem są projekty realizowane przez wydawnictwo 5shoots, dawny magazyn 5klatek (http://www.5klatek.pl). Multimedialne albumy fotograficzne wzbogacone o teksty, dźwięk, czy wideo to innowacyjne rozwiązanie i ciekawa forma poszukiwania miejsca dla dobrej i wartościowej fotografii dokumentalnej oraz reportażu. Redakcja 5shoots wydała już siedem albumów na tablety (Ipad). Większość z wydawanych albumów jest darmowa i można je oglądać bez dodatkowych opłat. (wszystkie albumy wydawnictwa) Są to: 

  • Album I love Poland Mariusza Foreckiego opisujący Polskę w latach 1987-2012. Jego papierowa wersja ukazała się na początku 2010 roku. Wersja elektroniczna została wzbogacona nowymi zdjęciami (sięgającymi 2012 roku) i krótkim filmem o fotografie.


  • Bogdan Konopka 2009 - Kolekcja Wrzesińska. "Kolekcja Wrzesińska" to szczególny projekt, którego tematem jest jedno miasto – Września (centralna Polska). Co roku zapraszany jest tutaj, uznany fotograf, który ma na swój sposób zarejestrować "aktualny stan" miasta i jego mieszkańców.


  • Andrzej Jerzy Lech 2010 - Kolekcja Wrzesińska

  • Mariusz Forecki 2011 - Kolekcja Wrzesińska

  • Nicolas Grospierre 2012 - Kolekcja Wrzesińska

  • Album Arkadiusza Goli LUDZIE Z WĘGLA dokumentuje życie w jednym z najsilniej zurbanizowanych, przemysłowych regionów Europy: Górnym Śląsku.


  • Katalog wystawy "20 lat Instytutu Kreatywnej Fotografii Uniwersytetu Śląskiego w Opavie". Bardzo ciekawa retrospektywa jednej z najlepszych uczelni artystycznych, która kładzie wielki nacisk na fotografię dokumentalną i reportaż.


  • W dobie ciągłego postępu technologicznego takie rozwiązanie jest niewątpliwie warte odnotowania. Spełnia ono ważną rolę promocyjną i edukacyjną poprzez łatwą dostępność. Wykorzystanie nowej technologii może również zachęcić grupę odbiorców dla których media elektroniczne są najważniejszym kanałem zdobywania informacji o świecie. Dzięki tego typu projektom polska fotografia dokumentalna i reportaż jest promowana na całym świecie, co jest niewątpliwie ogromnym plusem (albumy wydawane są również w języku angielskim). 

    Można również zaobserwować dalszy rodzaj ewolucji publikacji fotograficznych  w formie artist book (unikalne, niskonakładowe, często ręcznie robione publikacje o niebanalnych wzornictwie). Ogromną popularnością cieszy się również samo publikowanie czyli self publishing. Powstają unikatowe wydania, często stające się wzorami dla kolejnych grup artystów. Znaczący wpływ na taki stan rzeczy ma swoboda autora i kreatywny dobór materiału fotograficznego jak i samego wyglądu gotowej książki. Autor w takim wypadku w żadnym stopniu nie jest ograniczony przez wydawcę, może decydować na każdym etapie produkcji książki – projektowania, doboru papieru, składzie czy druku. Doskonałym przykładem dokumentującym wzrost znaczenia książek fotograficznych może być tegoroczna edycja reaktywowanego konkursu Fotograficzna publikacja roku.

    Fot. materiał organizatora, Fotograficzna publikacja roku

    Zmiany na rynku fotograficznym, który nie tak dawno w Polsce się jeszcze tworzył są więc zauważalne. Nie do końca wiadomo jak rozwinie się sytuacja i jakie konsekwencje przyniesie dla profesjonalnych fotografów. Można wysunąć tezę, że szukanie swojej niszy rynkowej musi być silnie związane z nowymi mediami takimi jak internet.

    czwartek, 21 listopada 2013

    Co z tą fotografią dokumentalną? Rozwój polskiego dokumentu i reportażu.

    Dzisiejszym tematem poruszanym na blogu będzie rozwój fotografii, a szczególnie jej dokumentalnego i reporterskiego odłamu w Polsce

    UWAGA! Wpis dla wytrwałych, na zimny, deszczowy wieczór przy kubku ciepłej herbaty z cytryną ;) 

    Początki fotografii polskiej (1839-65).

    Rozwój kulturalny oraz koniunktura ekonomiczna zaborów (austriackiego, pruskiego i rosyjskiego),  na które podzielona była Polska w tym okresie, miały bezpośrednie znaczenie w początkach polskiej fotografii. Przez ówczesny układ polityczny i terytorialny polscy fotografowie działali nie tylko na terenach Polski, ale także na emigracji we Francji na Ukrainie czy Syberii. Jednym z najważniejszych fotografów polskich 19 wieku był Karol Beyer. Od 1845 roku fotografował w Warszawie. Działał na płaszczyźnie różnych technik fotograficznych od kolodionu po ambrotypie, stereoskop czy carte de visite. Niewątpliwie dzięki kontaktom z fotografami francuskimi Beyer poznał wszystkie ważniejsze techniki fotograficzne tego okresu. W historii fotografii zapisały się jego niebanalne, na najwyższym poziomie europejskim portrety. Beyera można również nazwać ojcem polskiej fotografii naukowej i krajoznawczej. 


    fot. Karol Beyer, Autoportret, 1861 rok

    Kolejny etap ewolucji i rozwoju fotografii polskiej nastąpił w okresie powstania styczniowego (1863r.). Powstała wtedy forma fotografii nazywanej polityczną, która rozumiana była jako rodzaj agitacji, czy walki politycznej. Możemy tutaj wymienić znów nazwisko Karola Beyera oraz Walerego Rzewuskiego. W końcu XIX w. wraz z rozwojem techniki fotograficznej możemy mówić o początkach fotografii prasowej w Polsce. Pojawia się tutaj nazwisko Konrada Brandela, który uznawany jest za jednego z pierwszych polskich fotografów prasowych. 


    fot. Konrad Brandel, Autoportret w gondoli balonu, 1865 rok

    Brandel jest również konstruktorem „fotorewolweru”, który umożliwiał wykonywanie zdjęć dynamicznych scen, które możemy nazwać fotografią migawkową, czy fotografią decydującego momentu. Krok dalej poszedł fotograf Łukasz Dobrzański, który zdobył uznanie na scenie międzynarodowej dzięki swoim pracom, które wykonał między innymi w Egipcie na początku XX wieku. Działał już w tym czasie „Tygodnik Ilustrowany”, którego Dobrzeński był stałym współpracownikiem. Lata 30 XX wieku przyniosły również zmiany w fotografii piktorialnej. Piktorialiści, którzy pracowali głównie w technikach szlachetnych, zaczęli dopuszczać w swojej twórczości sceny uliczne, w tym ludzi pracy, co z powodów programowych i ideologicznych nie było możliwe jeszcze kilka lat wcześniej. Bułhak czy Romer zwracali się  bardziej ku modernistycznym tematom i bardziej ostrym środkom formalnym, co znacznie przybliżyło piktorialistów do tak zwanej „nowej fotografii”, którą w latach wcześniejszych odrzucili. 


    Fot. Łukasz Dobrzański, Rzezacy, 1906 rok 

    Początki dokumentu i reportażu w Polsce.

    Piktorilaiści, którzy działali na terenie Polski, przez długi czas odrzucali reportaż fotograficzny, dokument czy jego odmiany jak fotografię społeczną nie rozpatrując ich w ramach sztuki. Podczas gdy na świecie, w tym na przykład w najbliższym sąsiedztwie Polski w Niemczech i Czechosłowacji, od końca lat dwudziestych gatunek rozwijał się dość mocno za sprawą miniaturyzacji aparatów fotograficznych (Leica), to w Polsce gatunek nie budził większego zainteresowania. Możemy zaobserwować tylko dwie formy wykorzystania tego typu fotografii w Polsce. Pierwszą z nich są publikacje w prasie wielkonakładowej (Kurier Warszawski – Jan Ryś i Henryk Śmigacz). Druga nie publiczna to dokumentowanie pracy zawodowej. Istniały również wyjątki, które zapisały się na kartach historii polskiej fotografii : „Do wyjątków należą zdjęcia Aleksandra Minorskiego lat 30., dokumentującego życie biednych mieszkańców Warszawy. Portrety Żydów polskich przedstawiają zdjęcia Romana Vishniaka z Warszawy z końca lat 30. i Mojżesza Worobiejczyka z Wilna. Uzupełniają je fotografie witryn sklepów żydowskich ze Starego Miasta w Lublinie autorstwa Stefana Kiełszni, wykonane jako dokument dla konserwatora zabytków oraz najbardziej różnorodny pod względem zastosowania materii fotograficznej i ukazujący biedę cykl Benedykta Dorysa - znanego warszawskiego fotografa portretowego pt. „Kazimierz nad Wisłą”(1932), który, co warto zaznaczyć, po raz pierwszy pokazany został dopiero w latach 60. Tematyka polskich kresów z okolic Kosowa Poleskiego w postaci zdjęć zbliżonych do programu "fotografii ojczystej" Bułhaka oraz dokumentalnych zdjęć z ukazaniem biedy zapisana została przez fotografa zakładowego Józefa Szymańczyka. Ciekawe reporterskie zdjęcia wojska polskiego w latach 30. wykonał Tadeusz Rydet.” Krzysztof Jurecki, Historia fotografii polskiej do roku 1990


    Kolejnym etapem przez który musiała przejść fotografia dokumentalna, to wykorzystanie jej w celach politycznych. Za przykład może służyć Wystawa Fotografii Robotniczej we Lwowie (1936), która demonstrowała wyraźnie lewicowe poglądy. Przewijały się na niej nie tylko aspekty społeczne, ale zaczął pojawiać się już nurt socrealistyczny. 

    W czasie II wojny światowej zaczęła rozwijać się polska fotografia wojenna. Jej przedstawicielami są Jan Ryś i Henryk Śmiagacz, którzy dokumentowali wrzesień 1939 roku w stolicy. Kolejnymi postaciami są Tadeusz Bukowski, Sylwester Braun i Eugeniusz Lokajski, którzy dokumentowali powstanie warszawskie wykonując przy tym tak ciekawe zdjęcia jak ślub pary powstańców. 


    Fot. Henryk Śmiagacz, Powstanie Warszawskie: Szpital w gmachu PKO przy ulicy Świętokrzyskej, 1944 rok 


    Fot. Eugeniusz Lokajski, Ślub pary powstańców, 1944 rok

    Tuż po wojnie odbyła się wystawa Bułhaka „Ruiny Warszawy”. Rok 1947 to powstanie Polskiego Związku Artystów Fotografików, który był kontynuacją Foto-Klubu Polskiego. Ostatecznie w 1952 roku związek zmienił nazwę na Związek Polskich Artystów Fotografików, który to pod tą samą nazwą funkcjonuje do tej pory. Organizacji nie ominęły jednak wpływy polityczne i musiała się ona dostosować do ówczesnych realiów życia w socjalistycznym państwie. 

    Realizm socjalistyczny (1948 - ok. 1955), czasy schyłku systemu komunistycznego. 

    W czasach realizmu socjalistycznego eksperymenty fotograficzny były surowo wzbronione, jednakże z drugiej strony twórczość fotograficzna i pozycja fotografii wobec przejawów kultury okresu socjalizmu była bardzo istotna. Wyłoniły się trzy podstawowe nurty fotografii socjalistycznej, które reprezentowane były w pismach takich jak „Świat Fotografii” i „Fotografia”. Były to nurty: piktorialny, klasycystyczny i reporterski. Ostatni nurt silnie reprezentowany był przez fotografów takich jak : Hartwig, Hermanowicz, Obrąpalska, Strumiński. 


    Fot. Mariusz Hermanowicz, Widok z mojego okna, 1968-1979

    Lata 60 przyniosły znaczny rozwój fotografii prasowej i reportażu. Sukcesem międzynarodowym zakończyła się wystawa Edwarda Steichna „Rodzina człowiecza”, która odbyła się w Warszawie w 1956 roku. Kolejnym etapem była ewolucja twórczości fotograficznej w stronę fotomedializmu mieszczącego się w ramach filmu eksperymentalnego połączonego z fotografią i video. Ważnym momentem w historii było powstanie (1951 rok) tygodnika „Świat”, którego głównymi reporterami byli Wiesław Prażuch, Jan Kosidowski, Władysław Sławny i Konstanty Jarochowski.. Pismo ukazywało się do roku 1969. Podstawowym założeniem, na którym opierało się wydawnictwo była teoria decydującego momentu. Widać znaczne inspiracje fotografów i edytorów „Świata” fotografiami członków agencji Magnum specjalizujących się w humanistycznym reportażu. Można wysnuć stwierdzenie, że fotografia  pierwszy raz w Polsce potraktowana została na równi z dziennikarskim słowem pisanym. Innymi istotnymi pismami, gdzie fotografia odgrywała dużą rolę były: miesięcznik „Polska” (Tadeusz Rolke), „Przekrój” (Wojciech Plewiński), „Kultura” (Aleksander Jałosiński) oraz „Razem” i „Perspektywy”. Wyróżniającym się pismem był również studencki tygodnik „ITD” (Bogusław Biegański). Wszystkie wymienione pisma musiały działać zgodnie z założeniami ówczesnego systemu politycznego, ale można było wyczuć krytyczne podejście prasy do gierkowskiej propagandy sukcesu. Z wyróżniających się materiałów dokumentalnych tamtego okresu można wymienić zdjęcia Adama Bujaka, który w latach 60 dokumentował zwykłe życie oraz kładł silny nacisk na przeżywanie kultów religijnych w tamtym okresie w Polsce.  W tym miejscu należałoby również wspomnieć działalność fotograficzną Krzysztofa Pawela z lat 80. Jednym z ważniejszych wydarzeń fotograficznych tego okresu był Ogólnopolski Przegląd Fotografii Socjologicznej w Bielsku Białej w 1980 roku. Pokazano wtedy osiem wystaw prezentujących osiągnięcia fotografii prasowej i reportażu tego okresu. Kolejnym istotnym wydarzeniem kulturalnym związanym z fotografią okresu komunizmu były bardzo popularne wystawy zorganizowane dla upamiętnienia strajków solidarnościowych w 1980 roku. Swoje prace pokazywali wtedy między innymi : Witold Górka, Stanisław Markowski oraz Bogusław Biegański. Na szczególną uwagę zasługują również pełne dramatyzmu zdjęcia Bogusława Nieznalskiego z okresu stanu wojennego. 


    Fot. Bogusław Nieznalski, Sierpień 1980, 1980 rok



    Na wymienienie zasługuje również cykl „Zapis socjologiczny” realizowany od końca lat siedemdziesiątych przez Zofię Rydet. Fotografie nawiązują do twórczości Augusta Sandera i doskonale obrazują stan i oblicze społeczeństwa polskiego tamtego okresu. Rydet zwracała szczególną uwagę na wizerunek religijnej wsi polskiej, która była wówczas pogrążona w głębokiej nędzy. Po wyborach 1989 roku i powstaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego cenzura została zniesiona i nastąpił okres przejścia kultury, w tym również fotografii z ustroju komunistycznego ku państwu liberalnemu. Upadła w 1991r. Federacja Amatorskich Stowarzyszeń Fotograficznych, która mocno związana była z poprzednim ustrojem.  Zamknięto również, w 1991 roku, jedyną działającą w PRLu Centralną Agencję Fotograficzną, której archiwa weszły w skład nowo powstałej Polskiej Agencji Prasowej. W 1990 roku zamknięte zostały jedyne polskie wydawnictwa/magazyny fotograficzne „Fotografia” i „Foto” oraz związany z Federacją Amatorskich Stowarzyszeń Fotograficznych biuletyn o historii i teorii fotografii „Obscura”.


    Fot. Zofia Rydet "Zapis socjologiczny"

    W kolejnych częściach cyklu zaprezentuję rozwój i współczesny stan fotografii dokumentalnej i reportażu w Polsce. 


    środa, 23 października 2013

    Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Część 6. Problem fotoreportażu – powstanie agencji Magnum.



    „Czciciele obrazów w Bizancjum byli sprytnymi ludźmi. Twierdzili oni, że przedstawiają Boga ku jego większej chwale, lecz właśnie dlatego, że symulowali Boga w swoich obrazach, doprowadzili do rozmycia kwestii Jego istnienia. Chodzi o to , że Bóg znikł z miejsca, które zajmował poza obrazem. Bóg nie umarł, lecz znikł. Problem istnienia Boga po prostu przestał istnieć. Został rozwiązany za pomocą symulacji. My czynimy to samo z problemem prawdy o naszym świecie, z problemem rzeczywistości: rozwiązaliśmy ten problem poprzez symulację techniczną i przez zalew obrazów, na których nic nie widać” Jean Baudrillard doszedł do takich właśnie wniosków twierdząc, że gdyby udało się zastosować taką metodę w której świat realny znika poprzez zastąpienie symulacjami wizualnymi, mielibyśmy do czynienia z czymś na kształt przestępstwa doskonałego. 



    Fot. David Seymour/Magnum Photos, Budapeszt 1948 rok

    Możemy zaobserwować pewne radykalne różnice pomiędzy malarstwem i fotografią. Na obrazach wydarzenia są zagęszczone, nastroje działania u ludzie skumulowani. Artysta malarz nie musi liczyć się z ograniczeniami realności. Czas może być przez autora dowolnie skracany lub wydłużany. Fotografia egzystuje również w pewnym sensie poza czasem, jednak w przeciwnym sensie. Powstaje ona w określonym i ulotnym ułamku sekundy, który może zostać nawet bezwolnie pominięty przez nasze zdolności postrzegania. Malarstwo kumuluje, natomiast fotografia zaznacza swoje znaczenie selekcją. Czas jest jednak bardzo ważny dla fotografii. Powstanie dobrego obrazu fotograficznego pokazującego jakieś zdarzenie niewątpliwie wymaga sporej liczby czasu. Fotografujący, żeby opowiedzieć historię musi pokazać odbiorcy co było przed, w trakcie i po danym wydarzeniu, musi stworzyć przyczynowo – skutkowy związek. Fotografia ma również to do siebie, że przynosi bardzo wiele pytań i daje znikomą ilość odpowiedzi. Często najbardziej autentyczne obrazy pozostają zupełnie niezrozumiałe dla odbiorców, gdyż nie wyjaśnione pozostają koleje losu, przyczyny i skutki – niewyjaśniona pozostaje rzeczywistość.



    Fot. George Rodger/Magnum Photos, Sudan, 1941 rok

    Obraz fotograficzny można postawić na granicy informacji i wiedzy. Daje on informację odbiorcy o wyglądzie określonej sytuacji w określonej, uznanej przez fotografa za ważnej chwili. Fotografia ma jednak problem ze stawianiem sądów. „O ile jednak przyrodzona niezdolność fotografii do wyjaśniania przemieni się w rękach fotografika w świadome odrzucenie możliwości wyjaśniani, wówczas fotografia dokumentalna może stać się bodźcem pobudzającym do myślenia, stymulującym potrzebę zdobycia wiedzy”


    „Profesjonalista patrzy na rzeczywistość tak, jak prostytutka na klienta : zastanawia się, jak ją wyzyskać. Profesjonalista jest zawsze na usługi. Ale nie dla każdego. Sam będąc charakterystycznym produktem współczesnego społeczeństwa, oddaje swoje umiejętności do dyspozycji tej części społeczeństwa, która ustala normy. Tam bowiem znajduje pieniądze i uznanie”. Słowa Dietera Hackera idealnie pasują do zobrazowania powodów dzięki którym powstała agencja Magnum. Powody te, to odrzucenie powyższego stwierdzenia i zapewnienia sobie niezależności. Rynek zapełnił się agencjami, które przyjęły rolę pośrednika pomiędzy fotografami a mediami drukowanymi. Można stwierdzić, że zdegradował fotografów sprowadzając ich do roli dostawców obrazków, kasując przy tym sporą część honorarium. Fotografowie cierpieli również z powodu straty kontroli nad materiałem, który poddawany był zniekształcaniu czy niereinterpretowaniu przez redaktorów. W roku 1947 Agencja Fotografików Magnum stała się faktem. Założycielami byli fotografowie : Robert Capa, David Seymour, Henri Cartier- Bresson, George Rodger, William Vandivert i Maria Eisner. Ich mottem było stwierdzenie, że „świat musi być fotografowany, jeśli ma być rozumiany, że fotografia istnieje po to, by nas zmusić do przyjrzenia się rzeczą jeszcze raz”. Członkowie Magnum wychodzi z założenia, że zdjęcia miejsc, zdarzeń, sytuacji i ludzi w skali całego świata przyczynią się do zajścia zmian, edukacji i poprawy życia na ziemi. Niektórzy z nich: Robert Capa, Wener Bischof i David Seymour oddali swoje życie podczas fotografowania zła, nędzy i konfliktów, właśnie w imię wyznaczonej ideologii. Słynne powiedzenie Capy : „jeśli twoje zdjęcia nie są dostatecznie dobre, to znaczy, że nie byłeś dostatecznie blisko” może obrazować, że fotograf postrzegał swój zawód jako misję i próbę odwagi w służbie ludzkości. Zasada ta, została przyjęta po nim przez kolejne pokolenia fotoreporterów.  



    Fot.  Robert Capa/Magnum Photos, Running for shelter during an air raid Bilbau, 1937 rok 

    Czołowi fotoreporterzy zaczęli odcinać się od sztuki, twierdząc, że poprzez jej interpretację i zamierzony subiektywizm może zagrozić czystości dokumentu fotograficznego. Faktem jednak jest, że fotografia dokumentalna czy reporterska zaczęła trafiać do muzeów i centrów sztuki stając się inspiracją nawet dla fotografów, którzy uważali się za artystów. 
    Dobrym przykładem jest fotograf Robert Lebeck, którego dumom było przemieszczanie się po zakamarkach najróżniejszych miejsc ze swoim sprzętem fotograficznym, który mieścił się jedynie ma maleńkiej torbie na ramię. Lebeck myślał o sobie jak o zwykłym reporterze. Jego prace pozostawiły jednak duże pole do inspiracji dla kolejnych pokoleń fotografów. 



    Fot. Robert Lebeck, Leopoldville, 1960 rok


    Obecni członkowie Magnum: 


    Na rozwój światowej fotografii wpływała również twórczość innych znakomitych fotografów starszego i młodszego pokolenia. Należałoby wymienić tak znamienite nazwiska jak Diane Arbus (niepokojące portrety marginesu społeczeństwa), Elliott Erwitt (niezwykle humorystyczne, migawkowe zdjęcia uliczne), James Nachtwey (niezwykłe fotografie prezentujące konflikty zbrojne), Trent Parke (przejmujące, subiektywne czarno białe fotografie), Joel Meyerowitz (kolorowe, pełne wieloznaczności fotografie uliczne), Richard Kalvar (niebanalne i dowcipne sceny uliczne), czy niedawno odkryta niania z Nowego Yorku, której największą pasją była fotografia dokumentalna w nurcie fotografii ulicznej Vivian Maier.  Z pewnością dalsza lista nazwisk mogłaby być dwa razy dłuższa, wszak fotografia dokumentalna czy reportaż przyciągała wielu twórców, którzy wnosili swój osobisty, subiektywny wkład w rozwój dziedziny. Pokolenia kolejnych fotografów dają obraz naszych czasów, który za kilka/kilkanaście lat będzie służył obrazowaniu naszym potomkom  historii współczesnej cywilizacji.



    Fot. Trent Parke/Magnum Photos, Sydney, 1998 rok

    Linki do poprzednich części cyklu "Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie":

    • część 1: LINK
    • część 2: LINK
    • część 3: LINK
    • część 4: LINK
    • część 5: LINK
    • artykuł o Henri Cartier-Bresson: LINK

    Bonus video: 












    Przypisy: 


    • Jean Baudrillard, Das perfekte Verbrechen, wyd. Matthes & Seitz, Monachium 1996, s.17.
    • Boris von Brauchitsch, Mała historia fotografii, Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2004, s.172.
    • Dieter Hacker, Profis und Amateure, cyt. za : Theorie der Fotografie, t.3, red. Wolfgang Kemp, Mochanium 1983, s. 191
    • Michael Ignatieff, w : Magnum, wyd. Thames & Hudson, Londyn 2000, s.52.
    • http://pl.wikipedia.org/wiki/Magnum_(agencja_fotograficzna)

    Prezentowane fotografie są własnością agencji Magnum Photos ( http://www.magnumphotos.com/)




    czwartek, 17 października 2013

    Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Część 5. Ulotne chwile.


    Ulotne chwile...


     Fot. André Kertész, Cyrk, Budapeszt, 19 maja 1920

    W opozycji do fotografii bulwarowej możemy postawić ruch „decydującego momentu” lub fotografii migawkowej, która miała zgoła inne założenia. Skupiała się na spokojnym sposobie pracy, obrazowała też inne obszary ludzkiej egzystencji. 
    Pierwsza połowa XX wieku przyniosła dla Paryża tytuł głównej metropolii sztuki. Milionowa stolica Francji, w której życie było mocno przyśpieszone, była również idealnym polem dla rozwoju fotografii migawkowej. Wielu fotografów zajęło się wtedy uprawianiem fotografii ulotnych chwil, która skupiała się głównie na człowieku. Fotografia ta wysunęła też na pierwszy plan piękno intymności ludzkiej i sfery prywatnej. 

    Idealnym przykładem opisującym podstawowe zasady fotografii decydującego momentu jest tekst napisany przez Henri Cartier-Bressona we wstępie albumu Henri Cartier-Bresson wydanego w 1987r.   

    „Fotografia nie zmieniła się od początku swego istnienia, wyjąwszy stronę techniczną, która nie ma dla mnie istotnego znaczenia. Fotografowanie jest tylko pozornie zajęciem łatwym. W rzeczywistości to proces wieloaspektowy i złożony. Różnorodne zastosowania fotografii mają tylko jedno wspólne: samo narzędzie. Wszystko to natomiast, co aparat fotograficzny wytwarza, podlega nieuniknionym prawom tego świata marnotrawstwa, jego rosnącym napięciom i konsekwencjom ekologicznym. Nie interesuje mnie fotografia „robiona”, pozowana. Moje oceny mają charakter wyłącznie psychologiczny lub socjologiczny. Dzielę fotografików na takich, którzy aranżują zdjęcia, i takich, którzy udają się na poszukiwanie obrazu, który następnie zdejmują. Dla mnie kamera to szkicownik, instrument intuicji i spontaniczność, mistrzyni chwili, która środkami wizualnymi zadaje pytania i zarazem na nie odpowiada. Chcąc „przekazać” świat, trzeba się wczuć w wycinek, który pokazuje okienko dalmierza. Postawa taka wymaga koncentracji, dyscypliny przeżywania, wrażliwości i wyczucia geometrii. Prostotę wyrazu osiąga się wyłącznie przez maksymalną oszczędność środków. Fotografować to znaczy wstrzymywać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości. W takiej chwili uchwycenie zdjęcia daje satysfakcję fizyczną i psychiczną. Fotografować to znaczy z najwyższą czujnością rejestrować wydarzenia, porządkując zarazem formy, w jakich one się wyrażają, by wydobyć ich charakter. Dla mnie fotografowanie – podobnie jak stosowanie wszelkich innych środków wyrazu – nie jest wymyślaniem, lecz odkrywaniem. Fotografia to możliwości krzyku, wyzwolenia, a nie próba udowodnienia własnej oryginalności. To sposób życia.”


    Fot. Henri Cartier-Bresson, Alicante, 1933 rok

    Znakomitym fotografem działającym w nurcie ulotnej chwili był Węgier André Kertész. Od 1912 roku nie rozstawał się z aparatem, fotografując we wszystkich warunkach oświetleniowych i atmosferycznych. Kertész na swoich fotografiach poprzez wytrwałość i ciężką prace próbował uchwycić ulotności i kruchość życia. Na początku pracował w Bukareszcie, potem od 1925 roku w Paryżu. Pomijał elegancie i reprezentacyjne strony miasta, fotografując boczne uliczki i często mroczne zaułki. Fotograf fascynował się codziennością, którą świetnie dostrzegał i wydobywał. 


    Fot. André Kertész, Fortune teller, 1930 rok


    Kertész wyjechał do Nowego Yorku, gdzie chciał kontynuować swoją pracę. Pozostał jednak outsiderem w sztuce i w biznesie. Określał się nadal mianem fotografa amatora. Jego zdjęcia nie pasowały do profilu kolorowych magazynów, jak również czynnikom państwowym. Rok 1941 (przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny) przyniósł fotografowi ze względu na jego pochodzenie tytuł „enemy alien” co wiązało się z całkowitym zakazem publikacji. Kertész nie mógł również powrócić do Europy. Artysta czekał aż do swoich siedemdziesiątych urodzin na uznanie – jego prace trafiły do muzeum.

    „Podczas gdy to piszę zapada zmrok, ludzie wyruszają na kolację. Skończył się jeden z tych szarych dni, jakich w Paryżu nie brakuje. Kiedy minąwszy rząd budynków skręcam za rogiem, znów mnie niespodziewanie myśl o ogromnej różnicy między tymi dwoma miastami – Nowym Yorkiem i Paryżem. Ta sama godzina, ten sam ponury dzień, a jednak słowo szary, które wywołało to skojarzenie, ma niewiele wspólnego z owym gris, które w uszach Francuza budzi cały świat myśli i uczuć”

    Taki oto słowami, pisarz Henry Miller rozpoczął swoją powieść „Ciche dni w Clichy”. Właśnie w takich „szarych okolicznościach” pisarz poznał w 1932 roku fotografa Brassaia. Połączyła ich gorąca przyjaźń, a z perspektywy czasu widać również podobieństwa w ich twórczości mimo użycia innych środków artystycznych. Artyści zaznali nędzy, doświadczyli co to los głodnego tułacza, którego gnębi cenzura. 


    Fot. BRASSAI, ParisDeNuit, 1924 rok



    W opozycji do Cartier-Bresson fotograf Robert Doisneau lubił pomagać przypadkowi. W głośnym procesie o honorarium, który wytoczyli mu przypadkowi przechodnie, którzy podobno rozpoznali się na fotografii zatytułowanej „Pocałunek przed ratuszem” prawda wyszła na jaw. 


    Fot. Robert Doisneau, Pocałunek przed ratuszem, 1950 rok

    Fotografowi udało się udowodnić, że para wysuwa oskarżenia bezpodstawnie, gdyż wynajął on profesjonalnych aktorów, którym zapłacił za pozowanie do tej fotografii. 
    Mimo faktu organizowania castingów do zdjęć, Doisneau zaskakiwał swoich protagonistów w najmniej spodziewanych sytuacjach. Rodziły się wyjątkowe, spontaniczne fotografie migawkowe. Oglądając zdjęcia autora mamy wrażenie zatrzymania chwili, tak jakbyśmy przypominali sobie swoją własną historię zapisaną na zdjęciu przed laty. Fotograf dał wyraz swojemu niezwykle wrażliwemu, humanistycznemu podejściu do życia, które przyprawił domieszką ciekawego poczucia humoru. Fotografie wyrażają afirmację życia autora oraz pokazują postawę radzenia sobie przy odnalezieniu się w ogromnym teatrze rzeczywistości. 
    „Kłopoty z pamięcią to dla ludzi starych fantastyczna przykrywa, pod którą wprowadzając otoczenie w błąd. Nieporządek w szufladach wspomnień nie jest bowiem wcale niechciany. Niby przypadkiem gubią się akurat te wspomnienia, które nie wyróżniają się niczym szczególnym, by zrobić miejsce dla epizodów schlebiających naszej próżności.” Tak Doisneau porównywał kruczki podeszłego wieku do selekcji fotografii. Wychodził z założenia, że jedno zdjęcie może obejmować okres setnej części sekundy, a jego zdjęcie jest przedziałem czasu o długości jednej, dwóch lub trzech sekund. Czas ten został wręcz wyrwany rzeczywistości i stopił się z jego wspomnieniami, które były mu szczególnie drogie i bliskie. 

    Fotografia decydującego momentu stała się możliwa dzięki technologicznemu postępowi. Aparaty zyskały możliwość naświetlania krótkich czasów otwarcia migawki. Dzięki temu rówieśniczka „ujęć migawkowych” w malarstwie impresjonistycznym w latach dwudziestych ubiegłego wieku znalazła szerokie zastosowania w praktyce fotograficznej. Nastąpiło przewartościowanie estetyczne fotografii, gdyż mniejsze znaczenie zaczęło mieć utrwalanie tego co trwałe, a atrakcyjne stało się utrwalanie tego co spontaniczne i ulotne. W przewartościowaniu tym upatruje się również pierwowzorów współczesnej fotografii ulicznej, reportażu i fotografii dokumentalnej. 


    Fot. Robert Doisneau, La Dame Indignée, 1948 rok 

    Linki do poprzednich części cyklu "Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie":

    • część 1: LINK
    • część 2: LINK
    • część 3: LINK
    • część 4: LINK
    • artykuł o Henri Cartier-Bresson: LINK

    Przypisy: 
    • Henri Cartier – Bresson, Wstęp, w : Henri Cartier-Bresson,, wyd. Rogner i Bernhard, Monachium 1978, s. 7
    • Henry Miller, Stille Tage in Clichy, Reinbek k. Hamburga 1968, s. 13
    • Robert Doisneau, Drei Sekunden Ewigkeit, wyd. Schirmer/Mosel, Mochachium, 1997, s.8
    • Boris von Brauchitsch, Mała historia fotografii, Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2004

    Receive All Free Updates Via Facebook.